
Teflonowe patelnie mogą być groźne, ale tylko w bardzo wysokiej temperaturze. Na razie pozostają w produkcji.

Chodzi o tzw. wieczne chemikalia, czyli związki chemiczne wytworzone sztucznie. Jak mówił w rozmowie z Przemysławem Białkowskim, szefem Zielonej Interii, prof. Stanisław Gawroński z SGGW, "przypuszcza się, że każdy z nas w otoczeniu ma ok. 200 produktów zawierających PFAS". Na przykład popularne teflonowe patelnie.
"Wieczne chemikalia" produkowane są od ponad 70 lat, ale nagromadziły się w ilościach zagrażających wielu żywym organizmom. Prawie wszyscy mamy je we krwi. Docierają do nas głównie z wodą i żywnością, ale również z powietrzem. Wśród nich jest także wynaleziony w latach 30. XX w. teflon, ale znajdują się one także w kosmetykach, opakowaniach na żywność, meblach i wielu innych produktach codziennego użytku.
Dziś wiadomo, że wprawdzie teflon jest bezpieczny i stabilny, ale powyżej 250°C zaczyna wydzielać toksyczne substancje. Ich wdychanie może prowadzić do gorączki oparów polimerowych, czyli tzw. grypy teflonowej. Badanie przeprowadzone w 1973 r. przez Haskell Laboratory firmy DuPont wykazało, że 4-godzinna ekspozycja na opary emitowane przez naczynia kuchenne zawierające politetrafluoroetylen należący do podgrupy PFAS, podgrzane do 280 °C, powodowały śmierć papug.
Rosnąca świadomość tego typu zagrożeń sprawiła, że pięć państw członkowskich Unii Europejskiej (Szwecja, Niemcy, Dania, Holandia, Norwegia) zaproponowało wprowadzenie ograniczeń stosowania wszystkich PFAS (z wyjątkiem "niezbędnych").
Firmy produkujące patelnie teflonowe utrzymują, że badania europejskie i amerykańskie dowodzą, iż PTFE jest nieszkodliwy. Jest bezpieczny, nawet jeśli przedostanie się do organizmu. Najbardziej problematyczną kwestią według ekspertów pozostaje więc nie tyle wpływ teflonu na zdrowie, ile coraz większa obecność PFAS w środowisku.
Opracowanie: Przemysław Szubartowicz
Źródło: Zielona Interia