
Data na opakowaniu jajek bywa zawodna. Produkt mógł zmienić pudełko, pochodzić prosto z gospodarstwa albo leżeć w lodówce dłużej, niż nam się wydaje.

Na szczęście nie trzeba od razu rozbijać skorupki, by zorientować się, czy jajko jest świeże. Wystarczy głębokie naczynie z zimną wodą i kilka sekund obserwacji.
Jajko wkładamy ostrożnie do wody. Jeśli opada na dno i leży płasko, jest bardzo świeże. Gdy pozostaje na dnie, ale unosi jeden koniec, ma już kilka dni, lecz nadal zwykle nadaje się do użycia. Ustawienie pionowe sygnalizuje sporą komorę powietrzną - warto je rozbić osobno i dokładnie ocenić. Unoszenie się na powierzchni oznacza, że jajko jest stare i najbezpieczniej je wyrzucić.
Zjawisko wynika z naturalnych procesów. Skorupka ma tysiące mikroskopijnych porów, przez które z czasem ucieka woda i dwutlenek węgla. Komora powietrzna powiększa się, a jajko zyskuje coraz większą wyporność. Test wodny pokazuje więc głównie wiek, a nie obecność bakterii. Nawet świeżo wyglądające jajko może być zanieczyszczone, dlatego ostateczną decyzję podejmujemy dopiero po rozbiciu.
Po otwarciu skorupki decydujący jest zapach. Intensywny, siarkowy lub gnilny odór oznacza, że produkt nadaje się wyłącznie do kosza, a gotowanie niczego nie zmieni. Niepokojące są też różowe, zielone, czarne przebarwienia, pleśń albo mętna, podejrzana masa. Natomiast biała nitka przy żółtku i mała plamka krwi to zupełnie naturalne elementy, które nie świadczą o zepsuciu.

Test szklanki warto uzupełnić rozsądkiem. Uszkodzone skorupki od razu wyrzucamy, a jajek o niepewnym wieku nie używamy do potraw surowych czy półsurowych. Szczególną ostrożność powinny zachować dzieci, kobiety w ciąży, seniorzy i osoby z osłabioną odpornością. Ostatecznie najpewniejszym sędzią pozostaje zmysł powonienia i zdrowy rozsądek.
Opracowanie: Przemysław Szubartowicz
Źródło: Zielona Interia