Coraz więcej rolników nie pozostaje jednak obojętnych. Akcja "Bezpieczne sianokosy" - w ramach której przed rozpoczęciem koszenia współpracują z myśliwymi przeszukującymi łąki z pomocą specjalnie szkolonych psów oraz dronów termowizyjnych - stała się już trwałą pozycją w polskim rolniczym kalendarzu. Niezastąpiony okazuje się psi nos - jak w przypadku Zorzy, psa rasy wachtelhund, który potrafi wyczuć ukryte w trawie koźlęta i ptasie gniazda.
Dorosłe zwierzęta zazwyczaj uciekają ze względu na instynkt samozachowawczy, a młode zawsze się chowają - zauważa Ryszard Czajkowski, rolnik ze wsi Kobulin-Kruszewo. - O ile pozostanie w totalnym bezruchu pomaga w przypadku drapieżników, o tyle w przypadku pracującej kosiarki to wyrok śmierci - podkreśla.
Na szczęście podczas przeszukiwania łąki dzięki pracy Zorzy udało się uratować młodą sarnę. W przeszukiwaniach pomagają rolnikom koła łowieckie, a także młodzi ludzie - na Podlasiu zrzeszeni w Klubie Młodego Przyrodnika. Jak zaznacza Wiktoria Lenczewska, która jest prezeską tego klubu, bardzo istotne jest nagłaśnianie akcji. W Polsce mamy ponad milion rolników, a szacuje się, że ponad 1/3 z nich nie przeszukuje łąk. Dlatego warto namawiać rolników do współpracy z kołami łowieckimi.
Więcej w poniższym materiale Marcina Szumowskiego z Polsat News.
Opracowanie: Agata Grabowska
Źródło: program Czysta Polska, Polsat News







