Dzięki temu można by jednocześnie rozwiązać dwa globalne problemy: nadmiar marnowania żywności i uzależnienie od plastiku. A dane są alarmujące.
Zamiast wyrzucać skórki, owocowe wytłoki czy pozostałości przetwarzanej żywności na wysypiska śmieci, zespół naukowców z australijskich uczelni pokazał, że można z takich odpadów produkować np. pojemniki. Wiele resztek jedzenia zawiera bowiem elementy budulcowe materiałów podobnych do plastiku. Skrobia, celuloza i pektyna to cząsteczki długołańcuchowe występujące w owocach, warzywach i zbożach. Te biopolimery mogą być ekstrahowane i ponownie składane w elastyczne folie, które chronią żywność, a następnie ulegają biodegradacji po użyciu.

Biodegradowalne opakowania z odpadów spożywczych różnią się od wielu istniejących bioplastików, ponieważ nie opierają się na uprawach stworzonych specjalnie do produkcji takich materiałów. Konwencjonalne biodegradowalne tworzywa sztuczne często wykorzystują kukurydzę, trzcinę cukrową lub maniok jako surowce. Chociaż rośliny te są odnawialne, nadal wymagają ziemi, wody, nawozów i energii, a także konkurują z produkcją żywności. Materiały pochodzące z odpadów można produkować łatwiej.
Czy to się opłaca? Tworzywa sztuczne na bazie ropy naftowej są nadal tańsze głównie z tego powodu, że systemy produkcyjne są już osadzone w gospodarkach i mocno zoptymalizowane. Produkcja biodegradowalnych opakowań z odpadów spożywczych kosztuje obecnie więcej. Jednak naukowcy zauważają, że wykorzystanie odpadów pozwala uniknąć kosztów surowców i opłat za utylizację. Opłacalność może wzrosnąć, jeśli produkcja opakowań zostałaby włączona w istniejące systemy przetwarzania żywności.
Czas pokaże, czy rynek skorzysta z tych możliwości. Ale w tym wypadku świetnie sprawdza się przysłowie, że potrzeba jest matką wynalazków.
Opracowanie: Przemysław Szubartowicz
Źródło: HappyEcoNews







