W skrócie
- Greenwashing, czyli ekościema, polega na przyciąganiu klientów ekologicznymi hasłami do produktów, które nie są naprawdę ekologiczne.
- UOKiK prowadzi działania przeciw greenwashingowi, między innymi wszczynając postępowania wobec firm i nakładając kary za fałszywe deklaracje ekologiczne.
- Eksperci podkreślają, że konsumenci powinni uważnie sprawdzać produkty opisane jako ekologiczne, ponieważ greenwashing może przybierać różne formy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Greenwashing - zwany także ekościemą - jest zmorą światowego rynku usług i handlu. W podstawowej definicji chodzi o to, żeby przy pomocy efektowych ekologicznych haseł przyciągać klientów do produktów, które tak naprawdę z prawdziwą ekologią nie mają wiele wspólnego. I choć prawodawstwo unijne, w tym polskie, poświęca greewashingowi coraz więcej uwagi, ta nieuczciwa praktyka ma się niestety dobrze.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od dawna prowadzi walkę z ekościemą w Polsce. Przed dwoma laty wszczął postępowania wobec branży odzieżowej i kosmetycznej. Nałożył też 120 mln zł kary dla producenta samochodów. W tym roku UOKiK poinformował o postawieniu zarzutów spółkom Bolt, Tchibo i Zara w związku z wprowadzaniem klientów w błąd poprzez fałszywe deklaracje ekologiczne.
Jednym z najgłośniejszych przykładów greenwashingu była gigantyczna afera zwana Dieselgate sprzed dekady, kiedy wykryto, że firma Volkswagen celowo programowała silniki TDI w taki sposób, aby systemy ograniczające emisje zanieczyszczeń aktywowały się jedynie podczas badań diagnostycznych.
- Greenwashing jest tak samo trudny do wyeliminowania jak brudne powietrze. Stosują go wszyscy, którzy chcą na pozornych działaniach zbić kapitał: firmy i korporacje, politycy i polityczki, a nawet influencerzy i liderzy i liderki opinii - uważa Anna Pięta, aktywistka społeczna i ekologiczna, cytowana w raporcie "Antysmogowi. Najlepsze praktyki CSR dotyczące jakości powietrza" przygotowanym przez Konfederację Lewiatan. Według niej już w 2020 r. aż 53 proc. haseł i tekstów dotyczących ekologiczności produktów w Unii Europejskiej było niejasnych lub nieprawdziwych.
Eksperci uważają, że przedsiębiorcy używają ekościemy, ponieważ ekologia stała się modna i pożądana. To, co ekologiczne, jest w powszechnym wyobrażeniu zdrowsze i lepsze, dlatego korzysta na tym nieuczciwy marketing. Zwłaszcza że obroty na rynku produktów ekologicznych rosną z roku na rok i idą w setki miliardów dolarów. W sondażu IBRiS z 2024 r. zapytano Polaków, czy byliby skłonni zapłacić więcej za produkt, wiedząc, że firma, która go wytworzyła, dba o środowisko naturalne. "Tak" odpowiedziało 49 proc. pytanych, a w grupie wiekowej 18-29 lat współczynnik ten wyniósł aż 62 proc.
Może polegać na ukrywaniu informacji, podawaniu niepopartych faktami danych, używaniu ogólników do opisu produktu, a nawet na sprzedawaniu teoretycznie ekologicznych produktów w nieekologicznych opakowaniach, np. na plastikowych tackach owiniętych folią.
Jak piszą autorzy opracowania o greenwashingu w czasopiśmie "Gaz, Woda i Technika Sanitarna", "to właśnie rynek - poprzez świadome wybory konsumentów i presję regulacyjną - może stać się katalizatorem zmiany, w której prawdziwa wartość zastąpi pozory. Innymi słowy, przyszłość należy do firm, które nie tylko mówią o ekologii, ale potrafią ją udowodnić".
Autor: Przemysław Szubartowicz







