
Jesienny sezon na grzyby w polskich lasach właśnie się zaczyna. Co roku to hobby przyciąga tłumy, ale nawet osoby, które świetnie rozpoznają gatunki, potrafią zepsuć cały zbiór jedną decyzją podjętą jeszcze przed wyjściem z domu.

Zamiast przewiewnego kosza wielu bierze foliową reklamówkę. W niej grzyby nie mają szans pozostać świeże. W szczelnej torbie nadal "oddychają" i oddają parę. Wilgoć nie ma którędy uciec, temperatura rośnie, a kolejne warstwy zgniatają okazy leżące na dnie. Uszkodzone kapelusze i trzony zaczynają się rozkładać. Z pękniętych tkanek wycieka sok, który staje się pożywką dla bakterii. W efekcie nawet jadalny grzyb może stać się źródłem toksyn powstałych przy rozkładzie białek.
Zjedzenie takich zaparzonych grzybów kończy się najczęściej nudnościami, wymiotami, biegunką i bólami brzucha. Objawy bywają mylone ze zwykłą niestrawnością, a to błąd. Przy poważniejszych zatruciach - w przypadku grzybów trujących, jak muchomor sromotnikowy - pierwsze dolegliwości potrafią pojawić się z opóźnieniem, po czym następuje chwilowa poprawa i dopiero wtedy dochodzi do uszkodzenia wątroby. Czekanie, aż "samo minie", bywa niebezpieczne.

Gdy po leśnej potrawie pojawią się silne dolegliwości, trzeba natychmiast wezwać pomoc i podać, kiedy zjedzono grzyby oraz kto jeszcze jadł to samo danie. Resztki posiłku, surowe okazy czy nawet wymiociny warto zabezpieczyć - mogą pomóc w identyfikacji. Samodzielne wywoływanie wymiotów, picie mleka, alkoholu albo zażywanie węgla aktywowanego bez konsultacji tylko pogarsza sytuację. Dlatego zawsze trzeba upewnić się, czy zebrane grzyby są jadalne, a także czy były przetrzymywane w prawidłowych warunkach.
Najlepszym pojemnikiem na grzyby pozostaje szeroki, niezbyt głęboki kosz wiklinowy albo sztywna łubianka z otworami. Twardsze okazy kładzie się na dnie, drobniejsze wyżej, bez ugniatania. Po powrocie grzyby trzeba od razu wyjąć, rozłożyć w chłodnym miejscu, przejrzeć i możliwie szybko oczyścić. Folia, zamknięte pudełko i plecak bez wentylacji praktycznie gwarantują, że zbiór zacznie się psuć, zanim dotrze do kuchni.
Opracowanie: Przemysław Szubartowicz
Źródło: Zielona Interia