Już dziś wiadomo, że wdrożenie odpowiednich technologii może sprawić, że na rynek będzie trafiać 62,5 miliarda litrów paliwa lotniczego rocznie. Ma to kolosalne znaczenie z punktu widzenia polityki ekologicznej. Przemysł lotniczy stoi bowiem przed poważnym wyzwaniem w zmniejszaniu śladu węglowego. W przeciwieństwie do samochodów lub ciężarówek, które mogą przełączyć się na energię elektryczną, samoloty wymagają paliwa.
Obecne alternatywne opcje paliw dla lotnictwa borykają się z własnymi problemami. Uprawa roślin specjalnie na paliwo może wypierać naturalne siedliska lub niszczyć ziemię przeznaczoną do produkcji żywności. Według Michaela McElroya, profesora badań środowiskowych na Uniwersytecie Harvarda, to właśnie odpady organiczne stają się szansą. Miasta regularnie zbierają śmieci, a podaż pozostaje stała przez cały rok. Czynniki te sprawiają, że stałe odpady komunalne są atrakcyjnym materiałem wyjściowym do produkcji paliwa.
Jednak proces produkcji nie będzie prosty. Śmieci zawierają resztki jedzenia, papier czy odpady ogrodowe, tworząc mieszaninę niejednorodnych materiałów. Aby przekształcić takie śmieci w użyteczne paliwo, trzeba więcej etapów przetwarzania i energii w porównaniu z wykorzystaniem pojedynczego rodzaju uprawy roślinnej.
Linie lotnicze zobowiązały się do osiągnięcia zerowej emisji dwutlenku węgla netto do 2050 roku. Zrównoważone paliwa lotnicze pochodzące z różnych źródeł, w tym odpadów, prawdopodobnie będą odgrywać kluczową rolę w osiąganiu tych celów.
Opracowanie: Przemysław Szubartowicz na podstawie HappyEcoNews






