
Korniki i inne owady leśne kojarzą się zwykle ze szkodami w drzewostanach. Doktorant AGH Eugeniusz Świstuń odwraca tę perspektywę: martwe owady wyłapywane w pułapkach feromonowych mogą stać się źródłem chityny i chitozanu - biopolimerów potrzebnych medycynie, farmacji i kosmetyce. Badania trwają.

Zamiast traktować martwe owady jako odpad, naukowiec sprawdza, czy lokalna biomasa da się przerobić na wartościowy surowiec. Badania obejmują co najmniej pięć gatunków szkodników, w tym kornika drukarza, kornika ostrozębnego, rytownika pospolitego, chrabąszcza majowego i brudnicę mniszkę. Materiał pochodzi z pułapek, w których potrafi zebrać się nawet półtora kilograma owadów.
Proces zaczyna się od oczyszczenia i suszenia, potem mielenie, usuwanie białek i minerałów, deacetylacja chityny do chitozanu oraz ewentualne odbarwianie. Chitozan jest biodegradowalny i ma działanie antyseptyczne, dlatego znajduje zastosowanie w opatrunkach, farmacji, uzdatnianiu wody, rolnictwie, żywności, tekstyliach i kosmetykach. Dziś przemysł korzysta głównie z pancerzy krewetek i krabów sprowadzanych z Azji. Lokalne źródło mogłoby zmniejszyć zależność Europy od importu i ograniczyć ryzyko przerw w łańcuchach dostaw.
Projekt łączy ochronę lasów z gospodarką obiegu zamkniętego. Surowiec powstaje przy okazji zwalczania szkodników, więc nie wymaga dodatkowej hodowli. Kluczowe jest jednak nie tylko to, ile polimeru da się uzyskać, ale też jego jakość. To stopień deacetylacji, rozpuszczalność, lepkość i krystaliczność decydują o tym, do jakich zastosowań materiał się nada.
Na razie to etap laboratoryjny. Naukowiec testuje, czy procesy da się prowadzić w niższej temperaturze, by obniżyć zużycie energii i odczynników. Na AGH powstaje reaktor do prób w większej skali - celem jest uzyskanie około 150 g chitozanu z 0,5-1 kg suchej biomasy. Dopiero te wyniki pokażą, czy pomysł ma szansę wyjść poza uczelnię.
Opracowanie: Przemysław Szubartowicz
Źródło: Zielona Interia